szkoła, matura, studia - celem wszystkiego jest jednak praca...

Na lądzie, gdy psuje się instalacja, dzwoni się po serwis. Na środku oceanu serwisu nie ma – jest oficer automatyk okrętowy. To on dba o to, by prąd z generatorów płynął bez przerwy, automatyka siłowni pilnowała silnika, a radar i łączność działały wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. Zna się na elektryce, elektronice i sterownikach, a do tego potrafi zaplanować części zamienne na wiele tygodni rejsu. To praca dla inżynierów, którzy lubią technikę i nie boją się życia z dala od lądu.

Na środku oceanu nie ma serwisu, do którego można zadzwonić. Jeśli silnik statku zaczyna się przegrzewać, a do portu zostało pięć dni drogi, problem musi rozwiązać załoga maszynowni. Oficer mechanik odpowiada za to, żeby statek płynął, miał prąd, wodę, ogrzewanie i sprawne systemy awaryjne. Pełni wachty, planuje przeglądy, naprawia awarie i kieruje pracą motorzystów. To zawód dla inżynierów, którzy lubią maszyny, nie boją się brudnych rąk i potrafią spędzić kilka miesięcy z dala od lądu.

Trzecia w nocy, środek Morza Północnego, na radarze kilkanaście statków, a za oknami mostka tylko ciemność. Na wachcie stoi oficer pokładowy i to on odpowiada za to, by jednostka warta fortunę bezpiecznie płynęła dalej. Kilka dni później ten sam oficer w porcie pilnuje załadunku tysięcy ton towaru tak, by statek nie stracił stateczności. Ten zawód to nawigacja, ładunek i bezpieczeństwo ludzi w jednym, a do tego życie w rytmie kilkumiesięcznych rejsów i długich przerw na lądzie.

Kiedy duży kontenerowiec zbliża się do wejścia do portu, ktoś na lądzie musi wiedzieć, czy nabrzeże jest wolne, czy na pokładzie jest pilot i czy w ładowniach nie ma substancji wymagających szczególnej ostrożności. Tym kimś jest oficer portu – pracownik kapitanatu, który pilnuje bezpieczeństwa ruchu statków w porcie i na redzie. Wydaje zgody na wejście i wyjście jednostek, kontroluje statki przy nabrzeżach, nadzoruje przeładunek ładunków niebezpiecznych i reaguje, gdy coś pójdzie nie tak: od pożaru po plamę paliwa na wodzie.

Dowodzić plutonem na poligonie, planować transport sprzętu dla całego batalionu, chronić wojskowe sieci przed atakami hakerów, a może leczyć żołnierzy w szpitalu polowym? Każde z tych zadań wykonuje oficer. Mundur to tylko wspólny mianownik – za nim kryją się dziesiątki specjalności. Łączy je jedno: oficer odpowiada za ludzi, sprzęt i decyzje, często podejmowane szybko i bez pełnej wiedzy o sytuacji. To zawód dla osób, które chcą prowadzić innych i są gotowe na dyscyplinę.
źródło: Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej