
Stare drzewo przy ulicy bywa warte więcej niż niejeden mebel miejski, a jednocześnie potrafi być realnym zagrożeniem, gdy nikt go nie ogląda. Ktoś musi umieć ocenić, czy zostaje, czy idzie do wycinki, zaplanować zieleń tak, by przetrwała suszę i sól, i pokierować pracami w terenie. Ogrodnictwo miejskie i arborystyka w SGGW uczy dokładnie tego zestawu — a na końcu możesz sprawdzić, czy myślisz o mieście tak, jak myśli o nim inżynier od zieleni.
Drzewo rosnące w pasie drogowym żyje w warunkach, których w lesie nie ma: zasolona gleba, ubity grunt, uszkodzone korzenie, susza i sąsiedztwo instalacji. Ocena, czy taki okaz jest bezpieczny i co zrobić, żeby przetrwał, to robota specjalisty. Kierunek ogrodnictwo miejskie i arborystyka na Wydziale Ogrodniczym SGGW łączy ekologię, ochronę środowiska miejskiego, arborystykę i zagospodarowanie przestrzeni miejskiej w jeden program.
Studia są stacjonarne, trwają trzy i pół roku, czyli siedem semestrów, i kończą się tytułem inżyniera. Dodatkowy semestr względem typowego licencjatu bierze się z praktycznego charakteru kierunku: część kompetencji da się zdobyć tylko w terenie i w laboratorium, a nie na wykładzie.
Zestaw przedmiotów pokazuje, że to kierunek z pogranicza nauk przyrodniczych i technicznych:
To ta część kierunku, która najbardziej odbiega od wyobrażenia o studiach ogrodniczych. Arborysta ocenia stan drzewa, planuje cięcia, decyduje o zabezpieczeniach i pracuje przy okazach, których nie da się obejrzeć z ziemi. Wymaga to wiedzy biologicznej i technicznej naraz, bo każda decyzja ma konsekwencje na lata.
Warto dodać, że arborystyka jest też odpowiedzią na kłopot, który miasta mają od lat: drzew ubywa szybciej, niż przybywa nowych nasadzeń, a te posadzone bez wiedzy często nie dożywają dziesiątego roku. Specjalista, który potrafi wskazać właściwy gatunek na konkretne miejsce i zaplanować pielęgnację, oszczędza pieniądze samorządu i skraca listę interwencji po każdej wichurze.
Absolwent jest specjalistą od zrównoważonego rozwoju miast, przygotowanym do tworzenia wizji i planów dotyczących terenów biologicznie czynnych. W praktyce oznacza to prace inwentaryzacyjne zieleni miejskiej, ocenę szaty roślinnej w terenie zurbanizowanym i kierowanie pracami w terenach zieleni. To trzy różne role: analityk, projektant i ktoś, kto prowadzi ekipę.
Zatrudnienie znajduje się w administracji rządowej i samorządowej, w zakładach produkcji ogrodniczej oraz w placówkach naukowo-badawczych. Do tego dochodzi rynek firm pielęgnujących zieleń, dla których inwentaryzacje i oceny drzew są codzienną robotą.
Charakter pracy jest przy tym mieszany: część dnia spędza się w terenie, z pomiarem i notatnikiem, a część przy biurku, składając wyniki w dokument, który ktoś podpisze i na którym ktoś oprze decyzję. Kto lubi tylko jedną z tych dwóch połówek, szybko to odczuje.
Dla kogoś, kto lubi być na zewnątrz i nie traktuje pogody jako przeszkody. Kto potrafi patrzeć na roślinę jak na organizm z historią, a nie element dekoracji. Przyda się dokładność, bo inwentaryzacja to setki wpisów, i odporność na odpowiedzialność, bo od oceny drzewa zależy czyjeś bezpieczeństwo. W kwalifikacji liczy się matematyka, a obok niej biologia, chemia albo język obcy; aktualne zasady warto sprawdzić w serwisie rekrutacyjnym uczelni, bo różnią się między naborami.
Ogrodnictwo miejskie i arborystyka w SGGW to siedem semestrów studiów inżynierskich na Wydziale Ogrodniczym, w których ekologia i dendrologia spotykają się z projektowaniem i pracą przy drzewach. Kończy się przygotowaniem do inwentaryzacji zieleni, oceny roślinności w mieście i kierowania pracami w terenach zieleni — w administracji, w produkcji ogrodniczej i w nauce.

10 pytań · dwie minuty


