
Słowo „nowotwór” potrafi w jednej chwili przewrócić życie do góry nogami – nie tylko choremu, ale całej jego rodzinie. Lekarze planują chemioterapię i operację, a w głowie pacjenta kłębią się lęk, złość, pytania o dzieci, pracę i przyszłość. Tu zaczyna się rola psychoonkologa: psychologa, który towarzyszy osobom chorym na nowotwory i ich bliskim na każdym etapie – od diagnozy, przez leczenie, po powrót do zdrowia albo pożegnanie. To praca wymagająca dojrzałości i spokoju, ale też bardzo potrzebna i dająca poczucie sensu.
Psychoonkolog pracuje tam, gdzie leczy się nowotwory: na oddziałach chemioterapii i radioterapii, w poradniach onkologicznych, hospicjach i fundacjach wspierających chorych. Zaczyna od diagnozy psychologicznej – rozmawia z pacjentem, obserwuje, czasem stosuje kwestionariusze, żeby ocenić, jak radzi sobie z chorobą, czy nie rozwija się depresja albo silny lęk, kto może go wspierać w domu. Potem dobiera formę pomocy dopasowaną do sytuacji i sił chorego, bo osoba tuż po diagnozie potrzebuje czegoś innego niż ktoś w trakcie wyczerpującego leczenia. W praktyce sięga po:
Rano psychoonkolog uczestniczy w odprawie zespołu: lekarze i pielęgniarki mówią, kto z pacjentów źle znosi leczenie, kto dostał wczoraj trudną wiadomość, a kto od kilku dni nie chce z nikim rozmawiać. Potem idzie na salę. Pierwsza rozmowa to młoda kobieta przed pierwszą chemioterapią, która boi się utraty włosów bardziej niż samego leczenia. Druga – starszy mężczyzna, któremu lekarz powiedział, że leczenie przestaje działać. W południe psycholog spotyka się z jego żoną i dorosłym synem, którzy nie wiedzą, jak z nim teraz rozmawiać i czy w ogóle wspominać o tym, co usłyszał od lekarza.
Po południu prowadzi grupę relaksacyjną dla pacjentek oddziału, uzupełnia dokumentację i krótko omawia trudny przypadek z koleżanką z zespołu. Zanim wyjdzie, zagląda jeszcze do pacjenta, który rano odmówił rozmowy – tym razem sam prosi, by usiadła na chwilę przy łóżku. Rozmawiają kwadrans o jego wnukach i ogrodzie, a psycholożka notuje, że jutro warto wrócić do tej rozmowy i zaprosić na nią także jego córkę.
Choroba nowotworowa dotyka całą rodzinę, dlatego psychoonkolog pracuje także z bliskimi chorego. Pomaga im rozmawiać z pacjentem o trudnych sprawach, tłumaczy, jak przekazać informację o chorobie dzieciom, wspiera opiekunów, którzy przez miesiące żyją między pracą, domem i szpitalem, często zapominając o własnych potrzebach i zdrowiu. Kiedy leczenie się nie udaje, towarzyszy rodzinie w ostatnich tygodniach, a po śmierci pacjenta pomaga przejść przez żałobę. Ta część pracy bywa najtrudniejsza, ale dla wielu rodzin okazuje się bezcenna.
Ważną rolę ma też praca z personelem medycznym. Psychoonkolog uczy lekarzy i pielęgniarki, jak przekazywać złe wiadomości, jak reagować na złość pacjenta i jak dbać o siebie, żeby nie wypalić się w tak obciążającej pracy. Prowadzi dla nich warsztaty i bywa pierwszą osobą, do której zaglądają po wyjątkowo ciężkim dyżurze, gdy potrzebują chwili rozmowy.
Szacunkowy, typowy rozkład tego, komu psychoonkolog poświęca czas – w hospicjum czy poradni proporcje wyglądają inaczej.
Najwięcej uwagi wymagają pacjenci w trakcie leczenia, ale co czwarta godzina to praca z ich bliskimi.
Czy da się to wytrzymać na co dzień? To pytanie słyszy każdy, kto mówi, że pracuje z chorymi na raka. Odpowiedź brzmi: tak, ale pod warunkiem, że ktoś dba o swoje granice. Psychoonkolodzy regularnie korzystają z superwizji, czyli omawiania trudnych przypadków z doświadczonym specjalistą, i uczą się oddzielać współczucie od przejmowania cudzego cierpienia. Wielu z nich mówi, że ta praca nie przygnębia, tylko uczy doceniać zwykłe dni – i że chwile, w których pacjent odzyskuje spokój, dają siłę na kolejne rozmowy.
Warto wiedzieć: jeszcze kilkadziesiąt lat temu wielu lekarzy nie mówiło chorym wprost o rozpoznaniu nowotworu, by ich „oszczędzić”. Zmiana podejścia na otwartą rozmowę z pacjentem sprawiła, że potrzebni stali się specjaliści od emocji w chorobie. Badania pokazały też, że wsparcie psychologiczne poprawia jakość życia chorych i ułatwia im przejście przez leczenie.
Psychoonkologia to specjalizacja dla psychologów, dlatego punkt wyjścia stanowią jednolite studia magisterskie z psychologii, najlepiej ze specjalnością kliniczną albo z psychologii zdrowia. Potem przychodzi czas na doświadczenie w szpitalu i dodatkowe szkolenia, bo samo magisterium nie przygotowuje do pracy na oddziale onkologicznym. Droga wygląda zwykle tak:
✅ Co daje satysfakcję:
⚠️ Co bywa trudne:
Ten zawód wybierają zwykle osoby, które mają za sobą pierwsze lata pracy jako psycholog i wiedzą już, że chcą działać blisko medycyny. Warto wcześniej sprawdzić się jako wolontariusz w hospicjum – to szybko pokazuje, czy taka praca daje siłę, czy ją odbiera. Kto odnajdzie się w tym środowisku, często zostaje w nim na lata i rozwija się w kierunku psychoterapii albo pracy w opiece paliatywnej.
