Zadanie 13. (0–2)
Źródło 1. Fragment wiersza
Przez plac Saski czerkieskie sotnie pędzą,
A przed zamkiem sto ognisk dzisiaj płonie.
Jak pan robi to, Wasza Ekscelencjo,
Że po każdej nienawidzą Cię stronie?
Pan, margrabio, nie myślisz na rozkaz,
Więc u cara toś już podejrzany –
Nie uwierzy Petersburg ani Moskwa
Polakowi, co własne ma plany.
[...]
Twej pogardy nikt ci nie wybaczy.
Myśmy ciemni, zapalni i łzawi,
A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
W narodowym barszczu się pławić.
Po co w twarze logiką nam chlustasz?
Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
Dla nas Szopen – groch i kapusta
I od czasu do czasu powstanie.
[...]
Tyle pracy, panie hrabio, i na nic.
Nadaremna ta branka w rekruty.
Będzie to, co ma być – my zwyczajni
Bój bez broni, katorga i knuty.
[...]
Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Choć niezgrabny i posturę ma dzika
A gdy spadnie, to zyska jedynie
Miano zdrajcy zamiast pomnika.
Na podstawie: https://bibliotekapiosenki.pl
Źródło 2. Fragment opracowania historycznego
Powstanie [...] wymuszone [...] decyzją poboru do wojska całej patriotycznej młodzieży, nie miało żadnych realnych szans powodzenia. Było nieuchronną tragedią kraju, w którym władza została oddana przez okupanta w ręce człowieka w ogóle nie rozumiejącego mechanizmu kształtowania się opinii publicznej, szukającego nade wszystko formuły zdolnej utrzymać kraj w orbicie Rosji [...]. Nie pojmował, że rządzić krajem można tylko przy oparciu się na jakichś realnych siłach społecznych – albo, i z trudem, na przemocy fizycznej wojsk okupacyjnych. W polemikach historycznych nazwano go kiedyś „polskim Quislingiem”. Była to ocena przesadnie pozytywna, albowiem Quisling tak czy owak ratował substancję swojego kraju w czasie toczącej się wojny. [On] oddawał natomiast cały kraj – i wszystkie jego warstwy społeczne [...] – na pastwę przemocy rosyjskiej [...].
J. Łojek, Kalendarz historyczny [...], Warszawa 1994, s. 337.